Skip to content

Hanabi

Marzec 1, 2013

hanabi puszka kontrast

Hanabi

Łamanie zasad gry nie jest fajne. Co innego tzw. house-rules, reguły domowe, a co innego stwierdzenie podczas partyjki Robinsona Crusoe: „Wiecie co? Nie rozpatrujmy tej nocy efektów pogody, lepiej nam pójdzie”. Łamanie zasad gry naprawdę nie jest fajne.
Łamanie zasad Hanabi dało mi większa frajdę niż mnóstwo innych gier granych ściśle według reguł.

Nie dlatego, żeby nie odpowiadały mi reguły Hanabi. Wręcz przeciwnie – uważam, że są genialne. Należałoby się zatem wytłumaczyć.

Hanabi to karcianka kooperacyjna, oparta na prostym, a bardzo frajdogennym pomyśle – każdy gracz trzyma swoje karty w taki sposób, żeby jako jedyny nie widział co ma na ręku. A że posiadane karty należy zagrywać w odpowiedniej kolejności, każdy potrzebuje wskazówek ze strony innych graczy, aby nie popełniać błędów, które w liczbie trzech skutkują przegraną.

Zadanie graczy to stworzenie idealnego pokazu fajerwerków, które to zadanie realizuje się poprzez zagrywanie kart, w jednym z pięciu kolorów i o wartościach od 1 do 5. Aby można było zagrać niebieska trojkę, na stole musi już leżeć niebieska jedynka i dwójka. Nie można w takiej sytuacji zagrać niebieskiej czwórki, ani kolejnej niebieskiej jedynki czy dwójki. Zatem idealny wynik w tej grze to 25 kart na stole – wszystkie pięć wartości z każdego z pięciu kolorów. Nie spodziewajcie się zobaczyć taki wynik. Przynajmniej nie za szybko.

W swojej turze gracz możne wykonać jedną akcję. Może zagrać kartę. Ale jeśli zagra taką, która w tym momencie nie mogła być zagrana, gracze otrzymują czerwony żeton – trzeci taki oznacza przegraną. Dlatego też gracz ma jeszcze jedną możliwość – udzielić podpowiedzi innemu graczowi. Musi wtedy poinformować o wszystkich posiadanych przez wybraną osobę kartach o konkretnym kolorze, albo o konkretnej wartości, np: tutaj i tutaj masz jedynki, albo ta, ta i ta karta są zielone.
Jednak udzielając takiej podpowiedzi gracz musi wydać jeden z ośmiu żetonów w kolorze niebieskim, który gracze otrzymują z początkiem rozgrywki.
Stąd też trzecia możliwość, jaką posiada gracz w swojej turze – odrzucenie jednej karty z ręki, i odzyskanie w zamian jednego z niebieskich żetonow.

Cały numer polega na tym, ze reguły gry jasno mówią – nie będziesz przekazywał informacji na inne sposoby. Jeden żeton – jedna podpowiedz. I tu pojawia się pokusa.

Oczywiście proste wypięcie się na reguły, typu: tutaj masz jedynkę, tu trojkę, i obie są niebieskie, nie jest zabawne. Ale za to ilość sposobów, na które można te reguły obejść bardziej finezyjnie, jest przeogromna. Wymyślanie nowych – naprawdę wciągające.

Hanabi jest wyjątkowo elastyczną grą. Znakomitą dla dwóch graczy. I równie znakomitą dla trzech, czterech i pięciu – żaden wariant nie ustępuje innym.
Trafia zarówno do graczy zaawansowanych, jak i ludzi na co dzień nie interesujących się planszówkami.
Jest świetnym fillerem. Ale potrafi też zająć na dłużej i stać się głównym punktem spotkania.
I co najważniejsze – przestrzegając reguły gra się w nią świetnie, ale kiedy masz ochotę na odmianę – łamanie tych zasad wciąga równie mocno. Dodatkowo jej potencjał do modyfikowania zasad za pomocą wspomnianych house-rules jest olbrzymi.

Hanabi może przybrać taki kształt, na jaki w danym momencie mamy ochotę – i wcale nie znaczy to, ze w punkcie wyjścia otrzymujemy jakąś amorficzną grę, która domaga się dopracowania przez graczy. Nie – Hanabi po prostu zaprasza graczy do zabawy.

hanabi 1 kadr kontrast

Omówienie tej gry można by na tym zakończyć. Ale wtedy nie wiedzielibyście, czemu musicie ją wypróbować. A musicie.

Podpowiedzi. To najważniejszy element gry. Gra kończy się w momencie, gdy wyczerpie się talia – to dość szybko. Zbyt szybko, żebyśmy mieli czas na udzielenie wszystkich potrzebnych podpowiedzi. Zagrywając kartę nie wiemy o niej na ogół wszystkiego – ważne żebyśmy wiedzieli, że możemy ja zagrać. Żebyśmy wiedzieli czy możemy – musimy wiedzieć, co jeszcze ma na myśli gracz, który mówi nam: „Masz tu niebieską kartę”. W zależności od momentu, w którym to powie, może mieć na myśli raz: „graj ją”, innym razem: „wyrzuć”, a innym – jeszcze co innego.
A prawdziwa jazda zaczyna się, gdy uświadomimy sobie jedną rzecz: każdy podpowiada odrobinę inaczej. Siadając z kimś do stołu musimy się nauczyć jak z nim grać. To dlatego Hanabi wygląda trochę inaczej za każdym razem. To odrobinę upodabnia ją do gier w rodzaju Dixit – chociaż tylko odrobinę, tu bowiem otrzymujemy z pozoru bardziej „klasyczna” grę, potrafiącą tymczasem pełnić podobną do Dixita rolę.

Hanabi warte jest uwagi jeszcze z jednego względu – nie chwaląc się tym wcale, radzi sobie z pewnymi klasycznymi problemami gier kooperacyjnych.
Problem lidera? Mechanika Hanabi zwyczajnie nie pozwala na pojawienie się problemu lidera. Zasady nie pozwalają komentować podpowiedzi innych graczy, bo byłoby to nielegalną podpowiedzią.
Problem z rozpatrywaniem gry jak łamigłówki, która posiada jedno właściwe rozwiązanie? – nie występuje, z powodu zbyt silnie obecnego czynnika ludzkiego.

W małej puszce, zawierającej raptem kilkadziesiąt kart, otrzymujemy więcej godzin niezwykle satysfakcjonującej gry, niż w niejednym ogromnym pudle wypakowanym po brzegi plastikiem i drewnem.

Marcin

Reklamy

From → Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: