Skip to content

Czarne Historie

Wrzesień 8, 2013

czarne historie pudło

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Spotykacie się ze znajomymi, jest was szóstka, ktoś proponuje, żeby w coś zagrać. Ale jedno z was wpadło tylko na chwilę, zaraz będzie się zbierać, a za godzinę ma wpaść jeszcze ktoś, kto zapowiadał, że się spóźni. Oczywiście, są gry, które udźwigną taką sytuację. Ale niewiele z nich poradzi sobie z tym tak dobrze, jak Czarne historie.

Do dziś pamiętam, czemu parę dni po swoim pierwszym spotkaniu z Czarnymi historiami nabyłem własny egzemplarz. Już kiedy zgadywałem pierwszą zagadkę, do głowy przychodziły mi dziesiątki sytuacji, na które ta gra będzie idealna. Dziś mając w kolekcji pięć wersji podstawowych i trzy tematyczne, mogę potwierdzić – nie znam żadnej innej gry, która sprawdza się tak dobrze podczas spotkania w płynnie zmieniającym się składzie, podczas podróży samochodem z rodziną, na luźnych zajęciach pod koniec roku szkolnego, w czasie spaceru po lesie oraz w trakcie podróży pociągiem.

Reguły gry są banalne. Czarne historie to pudełko mieszczące instrukcję i pięćdziesiąt kart, z których każda z jednej strony przedstawia pewną tajemniczą historię, a z drugiej – wyjaśnia jak do opisanej sytuacji doszło. W każdej rundzie jedna osoba bierze z pudełka kartę, odczytuje wszystkim graczom jej front, po czym sama, jako jedyna, zapoznaje się z rewersem, zawierającym wyjaśnienie. Reszta graczy zaczyna zadawać pytania – ale tylko takie, na które odpowiedź będzie mogła brzmieć „tak”, lub „nie” – dążąc do rozwiązania tajemnicy.

 

czarne historie zagadki

Kilka spraw wymaga wspomnienia. Po pierwsze – Czarne historie są jak magnes. Czy jeśli powiem wam, że pewna kobieta obudziła się w swoim mieszkaniu, podeszła do okna, i zobaczywszy, że pogoda jest doskonała, postanowiła odebrać sobie życie – będziecie potrafili zignorować chęć poznania rozwiązania?

Po drugie – kupując Czarne historie dostajecie pięćdziesiąt zagadek. Ktoś może powiedzieć, że przecież kiedyś zgadnie się wszystkie, a co wtedy? Otóż wtedy gra nadal nie staje się przedmiotem bezwartościowym, wystarczy bowiem, że znając zawarte w naszej części zagadki, poczęstujemy nimi kogoś, kto jeszcze ich nie poznał, a w zamian usłyszymy od niego kilka historii z innej części. Dobry układ? Bardzo dobry. Ale o czym innym chciałem tu wspomnieć, bo jest to rzecz istotna nie tylko dla Czarnych historii, ale i dla innych gier wydawnictwa G3, oraz w ogóle dla gier planszowych. Co by było, gdyby Czarne historie dyskretnie eksplodowały po tym, jak zgadniemy ostatnią zawartą w nich zagadkę? Otóż zapłacenie za nie tych trzydziestu złotych nadal byłoby świetnym układem. Za cenę trzykrotnie niższą niż wyjście do kina całą rodziną możemy bowiem nabyć kilkanaście – kilkadziesiąt razy więcej godzin naprawdę rewelacyjnej zabawy.

Czemu o tym mówię? Ponieważ istnieją gry takie jak Czarne historie, gry takie jak The Resistance, czy Hanabi. Nie każdy jest skłonny wydać sto, sto pięćdziesiąt, czy dwieście złotych na grę planszową. Ale jeśli za cenę jednego biletu kinowego możemy kupić karciankę, która dostarczy nam rozrywki nie tylko w ten weekend, ale i w następny i jeszcze wiele następnych – wygląda to na naprawdę dobrą inwestycję.

Wreszcie po trzecie – grając w Czarne historie zwróćcie uwagę na pewien fajny moment. Kiedy udaje się zdobyć jakąś informację. Na przykład: „-Czy to się działo na statku? – Tak”. A potem udaje się zdobyć następną. Na przykład: „-Czy ten wąż spadł z drzewa? – Tak!”. Ten moment w Czarnych historiach w piękny sposób pokazuje, jak dużo dodajemy od siebie do otrzymywanych informacji. Jednych graczy fakt, że wąż spadł na statek z drzewa nie zaskoczy. Innych – całkowicie zbije z tropu. Bo skąd nagle drzewo, gdzieś na środku morza czy oceanu, w dodatku centralnie nad statkiem? Wszyscy dostajemy tę samą informację. I nagle okazuje się, że wykorzystujemy ją w zupełnie inny sposób. Nie będę wam psuł niespodzianki – po prostu zwróćcie uwagę na ten moment, warto.

Od jakiegoś czasu na naszym rynku powinna być dostępna szósta część Czarnych historii. Nie jest, ponieważ statek który przewoził ładunek, zawierający między innymi świeżo wydrukowany nakład gry, przełamał się na pół. Ładunek jakiś czas dryfował, ale tylko jakiś czas – potem stanął w płomieniach i spłonął. Gra, która potrafi sprawić sobie taką reklamę, definitywnie zasługuje na to, aby dać jej szansę.

 

Marcin.

Reklamy

From → Uncategorized

2 Komentarze
  1. Witam! Dzieci rosną i powoli wspólnie odkrywamy świat gier planszowych 🙂
    Bardzo podoba mi się Wasz blog, zdjęcia gier są świetne! będę zaglądać i się inspirować.
    Właśnie kupiliśmy grę Zakazana Wyspa i jesteśmy w fazie testów 🙂
    Pozdrawiam!

    • Miło nam to słyszeć 🙂 A wybór świetny – Zakazana wyspa potrafi zapewnić bardzo pozytywne emocje przy rodzinnym graniu 🙂
      Będziemy się starali podrzucać różne ciekawe propozycje 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: