Skip to content

Gloom

Październik 15, 2013

Gloom pudło

Pojawiały się już na naszym blogu gry kooperacyjne, czyli gry, w których nie wyłaniamy jednego zwycięzcy. Wygrywają wszyscy, albo nikt. Pojawiły się też gry takie jak choćby Czarne historie, w których trudno w ogóle mówić o zwycięzcy. Dziś jeszcze inaczej – gra, w której nikogo nie obchodzi, kto wygrał, a kto przegrał.

Jeśli ktoś kojarzy książki Edwarda Goreya, odnajdzie się w klimacie Glooma bez problemu. Poznajemy tu historię kilku rodów, których członkowie wiodą życie pełne wypadków, nieszczęść i problemów, pokazanych z odpowiednią dozą czarnego humoru. Każdy gracz kontroluje jedną rodzinę, i ma do dyspozycji karty, którymi może modyfikować przyszłe losy członków zarówno własnego rodu, jak i tych kontrolowanych przez innych graczy. W jakim celu? By zapewnić sobie spokojne życie, w czasie gdy inni tonąć będą w morzu kolejnych niepomyślności? Otóż nie – w Gloom naszym zadaniem jest jak najszybciej doprowadzić nasz własny ród do upadku!

gloom 1

Przed każdym graczem leży pięć kart. To członkowie jego rodziny. To o ich nieszczęście ma zadbać. Na ręku gracz trzyma natomiast pozostałe karty, którymi te nieszczęścia będzie sprowadzał. O tych kartach wypada powiedzieć parę słów, bo to rzecz dość oryginalna. Nie dostajemy tutaj kart papierowych, ale plastikowe, przeźroczyste, i zagrywać je będziemy w sposób, z jakim nie spotkałem się w żadnej innej grze. Ale najpierw – po co te karty i co można nimi zdziałać.

gloom 4

Każda z kart, którymi będziemy się posługiwali by wpływać na losy członków rodziny, opisuje pewne wydarzenie, pozytywne lub negatywne. Ktoś może spaść ze schodów, ktoś odnajdzie w domu poltergeista, kogoś innego miasto obwoła bohaterem, jeszcze ktoś inny wygra dużą sumę pieniędzy, albo odkryje w sobie skrywany od lat lęk przed kaczkami… Kiedy chcemy zagrać kartę na postać, po prostu kładziemy kartę wydarzenia na karcie postaci i od razu widzimy w jaki sposób zmieniła się jej wartość punktowa, co możemy dalej z tą postacią zrobić itp. Zabawne, wygodne, oryginalne. Im więcej punktów ma postać, tym gorzej, bo punktów dostarczają tu pozytywne wydarzenia. Zbierać należy punkty minusowe i starać się o jak najniższy wynik pod koniec gry.

gloom5

Tutaj opis Glooma mógłby się już prawie kończyć, gdyby nie pewna sugestia zawarta w instrukcji… Mechanika opisana powyżej to niejako Gloom w wersji demo. Pełna wersja różni się tym, że gdy zagrywamy kartę, mamy fabularnie uzasadnić, jak doszło do opisanego na karcie wydarzenia. Karta „wzniesiono za niego toast na przyjęciu” będzie zupełnie innym elementem układanki, jeśli wcześniej postać na którą ją zagrywamy została objęta ekskomuniką, a następnie wygrała ogromną fortunę na loterii, i zupełnie innym jeśli wcześniej została w parku pogryziona przez pudle, a następnie spłonął jej dom.

Grając, słuchamy opowieści innych graczy, które dotyczyć mogą postaci z dowolnej rodziny, a potem te opowieści rozwijamy, popychamy w nowych kierunkach, zmieniamy, narzucamy nowe wątki – ale z poszanowaniem dla wcześniejszych wydarzeń, które już zostały na postać zagrane, nasza opowieść musi je uwzględniać.

gloom 2

W ten sposób z tury na turę historia wszystkich rodów rozwija się, ich losy niejednokrotnie się zazębiają, a my, poznając te losy, w coraz mniejszym stopniu skupiamy się na samej mechanice. Czemu? Bo jest wystarczająco dobra i prosta, żeby usunąć się w cień i zrobić miejsce doskonałej zabawie. Zabawie w snucie opowieści.

W pewnym momencie gracz staje przed dylematem: mógłbym wygrać, jeśli teraz zagram tę kartę na postać przeciwnika, ale z drugiej strony to „został pożarty przez niedźwiedzie” tak doskonale pasuje mi do innej postaci – mojej, która przez kilka ostatnich tur wzbogacała się i odnosiła same sukcesy, dowodząc wędrownym cyrkiem. Fakt – jeśli teraz uśmiercę tę postać, zostanę z ogromną ilością punktów dodatnich, ale…

gloom 3a

W pewnym momencie historia przejmuję kontrolę nad grą. I jest to ogromny komplement pod adresem Glooma. Typy wydarzeń, jakie dostajemy na kartach, dyskretny czarny humor jakim są podszyte, klimat rymowanek z dreszczykiem tworzonych przez Edwarda Goreya – to wszystko sprawia, że przede wszystkim chcemy opowiedzieć doskonałą historię. Jeśli dzięki temu wygra kto inny – nie będzie nam to przeszkadzało. W takich momentach Gloom pokazuje, że jest grą genialną.

Rzeczą która wielu ludzi zniechęca do gier „w opowiadanie”, jest dość wysoki dla niektórych próg wejścia. Są ludzie, którym opowiedzenie historii na podstawie kilku obrazków, od początku do końca, z morałem i wątkami pobocznymi, nie sprawia problemów. Inni – czują się zakłopotani, nie wiedzą jak zacząć, nie wiedzą do czego historia ma zmierzać. Gloom pozwala także takim osobom pobawić się w opowiadanie.

gloom 7

Gloom bowiem ułatwia graczom „wejście” w opowiadanie historii. Na początek można rzucić kartę z jakimś prostym wydarzeniem i opowiedzieć, w jakich okolicznościach któraś z postaci po raz pierwszy zobaczyła w swoim domu ducha. Potem ktoś może dorzucić do tej postaci kolejną kartę, opisując jak wyglądały jej dalsze perypetie, i od drugiej – trzeciej karty wyłożonej na stół historia rusza. Jeśli ktoś nie czuję się na siłach stworzyć historię od zera – dostaje od innych graczy wszystkie potrzebne elementy. W powstającą układankę musi już tylko wpasować swój element.

A układanka za każdym razem będzie inna – co też jest ogromną zaletą Glooma. Pierwsze zagrane karty wyznaczają w pewien sposób, gdzie będzie dalej wędrowała historia, a zatem jeśli w pięciu partyjkach pod rząd podejdzie nam na rękę karta „przestraszył się klowna”, to zaowocuje to zupełnie innym epizodem w opowieści w zależności od tego, co wydarzyło się wcześniej i na kogo zagrywamy tę kartę tym razem. Postaci różnią się między sobą. Nie tylko obrazkiem, ale i krótką charakterystyką umieszczoną na dole karty – mózg w naczyniu pełniący rolę głowy rodziny będzie miewał zupełnie inne perypetie niż podejrzany służący, czy para niepokojących bliźniąt. Dodatkowo też niektóre karty zawierają różne symbole historii, które, kiedy już karta leży na postaci, modyfikują efekty następnych wydarzeń zagranych na tę samą postać.

gloom 8

W grze pojawią się też karty jednorazowe, których nie kładziemy na żadną postać, oraz karty śmierci, które sprawiają, że postać odwracana jest „koszulką” do góry i nie można już zagrywać na nią następnych kart. Kartę taką można zagrać na postać dopiero, kiedy ma jakieś punkty minusowe, co też ładnie współgra z mechanizmem snucia opowieści – zanim opowiemy jak postać skończyła, musimy najpierw poznać trochę jej przygód. Gra kończy się gdy któryś ród straci ostatniego żyjącego przedstawiciela, a wtedy następuje liczenie punktów. Gracz z najniższym wynikiem – wygrywa.

Na pierwszy rzut oka Gloom może się wydawać dość makabryczny. I dość makabryczny jest – oj jest, ale jest to makabra tak podszyta humorem, że całościowy efekt przypomina klimatem raczej wczesne filmy Tima Burtona, niż typowy współczesny horror.

Jest jednak inny problem, który zawęża grupę docelową Glooma. Gra nadal nie została wydana po polsku (i nikt do takiego wydania się nie szykuje), a język, którym napisane są niektóre hasła, to wcale nie tak banalna angielszczyzna. Kwiecisty język tworzy klimat gry i robi to doskonale, ale jednocześnie – może być trudny do zrozumienia dla młodszych graczy, lub osób gorzej zaznajomionych z językiem angielskim.

Nie mogę jednak nie dodać, że taka wada, to aż zaleta! Gloom jest grą doskonałą, dostarcza świetnej rozrywki, wspaniale „wkręca” w opowiadanie historii, jest pełen klimatu i humoru – dla tak dobrej gry warto zerknąć do słownika i sprawdzić sobie znaczenie niektórych słów. Więc jeśli chodzi o grę ze starszymi graczami – wystarczy zwalczyć lenistwo, przetłumaczyć to i owo, bo warto tę grę wypróbować, nie tylko w halloween. Jeśli chodzi o graczy młodszych – trudno o lepszą zachętę do nauki języka, niż tak znakomita gra, która podstawowej jego znajomości wymaga 🙂

Marcin

Reklamy

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: