Skip to content

Raverun

Listopad 25, 2013

raverun pudło

 

Dużą popularność zdobywają ostatnio tzw. gry minimalistyczne. Są to na ogół lżejsze tytuły, o dość krótkim czasie rozgrywki, cechujące się przede wszystkim niewielkimi rozmiarami. Nie wszystkie jednak gry z tej kategorii pojawiają się na naszym rynku (jak np. bardzo ciekawe Coup), a na niektóre musimy długo poczekać (jak np. wydany dopiero niedawno List miłosny). Tymczasem G3 proponuje nam polską grę, wpisującą się w gatunek gier minimalistycznych – Raverun.

O Raverun muszę opowiedzieć inaczej niż o grach, które do tej pory recenzowałem. Grę nabyłem na Kotle (imprezie na Politechnice Warszawskiej, o której już swego czasu pisaliśmy), przyniosłem do domu, rozpakowałem, pograłem, ale to nie był mój pierwszy z nią kontakt. Po raz pierwszy grę widziałem również na Kotle, rok wcześniej, i nie nazywała się jeszcze wtedy Raverun.

Dla mnie Raverun to Hero Brawl. Pod tą nazwą miałem okazję zagrać w tę grę z przemiłymi ludźmi z wydawnictwa G3, kiedy nie wyszła jeszcze poza fazę prototypu. I to doświadczenie przekonało mnie do dwóch rzeczy. Po pierwsze – do Hero Brawl. Po drugie – do grania w prototypy.  Nie wiem, czy miałbym dziś Raverun w swojej kolekcji, gdyby nie Hero Brawl.

Raverun to raptem kilkanaście kart, pudełko i instrukcja. Tyle. Ale jest w tych kilkunastu kartach naprawdę sporo gry. I co więcej – naprawdę oryginalnej gry.

raverun 2

 

Podstawowe zasady są bardzo proste – w każdej turze gracze zagrywają po jednej karcie z ręki, zakrytej. Kiedy wszyscy to zrobią – karty są odsłaniane. Ta z najwyższą wartością zostaje na „polu bitwy” gracza – czyli leży przed nim, tam gdzie została zagrana, pozostałe natomiast – spadają na wierzch „stosów” graczy, którzy je wyłożyli. Ten stos będzie rósł w trakcie gry, a zwycięzcą zostaje gracz, który pod koniec rozgrywki będzie miał na wierzchu stosu kartę o najwyższej wartości. W umieszczeniu na wierzchu stosu odpowiedniej karty pomagają specjalne właściwości kart, z których korzystamy, kiedy już wszyscy zagrali kary, i trafiły one tam, gdzie powinny. Korzystać możemy jednak tylko z właściwości tych kart, które leżą na wierzchu naszego stosu. Różnicę stanowi ostatnia tura gry, kiedy to korzystać możemy jedynie z kart które leżą na naszym polu bitwy – i to tylko z kart czerwonych. Te, które wykorzystujemy wcześniej – to karty zielone.

raverun 1

Nie widziałem nigdy wcześniej gry takiej, jak Raverun. Mamy tu kilka elementów – nasz „stos”, karty które trzymamy na ręce, karty na polu bitwy, i wspólną dla obu graczy talię. Karty, które zagrywamy, pozwalają na różne sposoby manipulować wszystkimi tymi elementami. Przenieść kartę ze środka dowolnego stosu na jego wierzch. Z wierzchu na spód. Zamienić miejscami dwie karty – np.  z ręki i z wierzchu stosu, albo podkraść kartę z innego pola bitwy. Sporo możliwości, gdziekolwiek karta by się nie znajdowała – coś możemy z nią zrobić. I coś może z nią zrobić przeciwnik. Sporo uroku ma w sobie ten bardzo prosty warunek zwycięstwa – karta o wyższej wartości na wierzchu stosu pod koniec gry.

A mimo to muszę się przyznać, że gdyby nie Hero Brawl, nie miałbym dziś w kolekcji Raverun. Czemu? Bo Raverun nie jest grą wybitną. Wahałbym się przed użyciem określenia bardzo dobra. To gra dobra. Taka szkolna czwórka z plusem. Dodatkowo – w mojej opinii raczej średnia graficznie. Pewnie więc długo bym się zastanawiał nad ewentualnym zakupem, nie wiadomo z jakim rezultatem. Ale: Raverun to Hero Brawl. A Hero Brawl to pierwszy prototyp, w jaki miałem okazję zagrać.

Czemu właściwie to cokolwiek zmienia? Ponieważ na ogół mamy do czynienia z grami planszowymi w ich ostatecznej postaci. Widzimy starannie wykonane karty, plastikowe figurki, drewniane żetony – gra jest już grą. Ale zanim była grą – była pomysłem. I na ogół nie mamy okazji, żeby zaobserwować przejście z jednego etapu do drugiego. A z własnego doświadczenia muszę przyznać – taka okazja jest czymś bardzo fajnym. Pomysł, to coś zupełnie innego. Nie mamy jeszcze kart – mamy nierówno wycięte kawałki papieru, z dość umownymi grafikami. Nie mamy jeszcze pionków graczy – a cokolwiek, co te pionki może zastąpić. Ale kiedyś, kiedy gra stanie się już grą – ten pomysł nadal tam będzie, obrosły plastikowymi figurkami i dobrej jakości kartami. Jeśli wtedy będziecie mogli dostrzec za tymi elementami ten pierwotny pomysł – zobaczycie w grze coś zupełnie nowego.

Wasz ulubiony reżyser nie zaprosi Was na plan swojego nowego filmu, a ulubiony pisarz nie podeśle nie poddanego jeszcze redakcji fragmentu nowej książki. Tymczasem G3 i inne wydawnictwa zapraszają bardzo chętnie do obejrzenia swoich pomysłów, jeszcze zanim zostaną zrealizowane. Bardzo gorąco zachęcam – jeśli gdzieś, kiedyś, będziecie mieć taką okazję – skorzystajcie, nawet jeśli prototyp nie będzie wyglądał imponująco.

Ja, dzięki takiemu doświadczeniu, znacznie chętniej grywam w Raverun, niż grywałbym nie znając wcześniej Hero Brawl. Czy to znaczy, że gra podoba mi się bardziej, niż faktycznie na to zasługuje? Że widzę w niej coś, czego faktycznie w niej nie ma? Nie. Wręcz przeciwnie – łatwiej jest mi docenić to, co faktycznie w Raverun jest.

Nie będzie oceny na koniec, będzie prośba. G3 jeździ dość sporo po Polsce. Kiedy przyjadą w Wasze okolice, wpadnijcie z wizytą i zagrajcie z nimi w Raverun. Zobaczcie czy się Wam spodoba. Warto zobaczyć – gra jest oryginalna, szybka, potrafi dostarczyć sporo zabawy i kosztuje bardzo niewielkie pieniądze. A kiedy już skończycie, rozejrzyjcie się, może będą mieli jakieś nowe prototypy?

 

Marcin.

Advertisements

From → Uncategorized

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: