Skip to content

Wakacyjne Karcianki część 1

Lipiec 16, 2014

wakacyjne-karcianki

Wakacje to zawsze trochę więcej czasu na rozrywkę. Jest taki sposób spędzania czasu, któremu nie przeszkadzają ani upały, ani deszcze. Nie zachęcam do grania cały czas. Lepiej mimo wszystko pojeździć na rowerze, ale jak cudownie jest wieczorem usiąść do prostej karcianki ze znajomymi. Czyli najlepiej zastosować „złoty środek”. Jakoś to wszystko godzić. Polecam proste gry w karty, bo szkoda tracić czas na tłumaczenie reguł. Nie wszyscy muszą być takimi zapalonymi graczami jak na przykład ja i bardziej wolą grać, niż uczyć się zasad. Karcianki dlatego, że łatwo je zabrać i trudniej zgubić elementy. Chcę mieć przyjemność z gry, a nie myśleć ile elementów zgubimy.
Będzie więc przegląd łatwych, rodzinnych karcianek. Łączy je to, że są właściwie o niczym. Mają oczywiście jakiś temat, ale mógłby on być zupełnie inny. To w niczym nie przeszkadza, a zwłaszcza w grze. Spróbujemy jednak, żeby tematyka gier łączyła się z wakacjami. Ważne jest też, żeby czas rozgrywki oscylował w granicach około 30 min. Taki przedział czasowy pozwala na zagranie kilka razy, tak, aby wszyscy mieli szansę się odegrać. No i najważniejszą cechą łączącą wakacyjne gry jest to, że sprawdzają one nasze szczęście. Nie wszystko zależy od nas. Dlatego pojawiają się emocje: śmiech, złość. Taka namiastka przygody. Wszystko pasuje do wakacyjnego czasu.
port-royal-elementy
Na początek ruszymy nad morze. Port Ryoyal wymyślił Alexander Pfister a wydało wydawnictwo Pegasus Spiele. W wakacyjnym nastroju, nie będę się jakoś zagłębiał w mechanikę. Bierzemy kartę ze stosu i decydujemy, czy ciągniemy dalej, czy już nie. I ten prosty zabieg daje nam szansę poczuć się jak pirat. Pobieranie kart kończy się, gdy trafimy na statek w takim kolorze, jaki już mamy. Ryzykować, czy już nie… A warto, bo więcej różnorodnych statków, pozwoli nam zabrać więcej łupów. Czasami nie warto, bo spotkanie dwóch statków o tym samym kolorze, to nasza strata kolejki. Okręty dają złoto, za które kupujemy postaci, a te z kolei są drogą do zwycięstwa. Świetna prosta gra, która płynie. Naprawdę ma w sobie coś morskiego. Karty płyną i wyrzucają na brzeg różne rzeczy, a my to zbieramy. Można iść też w narrację bardziej waleczną, bo statki można zwalczać. Postaci dają punkty. Kto ma ich 12 wygrywa. Nigdy nie graliśmy dłużej niż 30 min. Dużo szczęścia , ale i możliwości zarządzania nim. Gra nie jest o piratach. Jest o marynarzach , którzy wybierają się w prestiżowe ekspedycje.
Will you be able to make the deal of your life?
port-royal

the-builders-elementy
Niektórzy planują wakacje tematycznie. Zamki i budowle średniowieczne. To dobry temat na lato. Ten cudowny chłodek pośród gotyckich murów. I ta natrętna myśl. Jak oni to zbudowali. Na takie pytanie próbuje odpowiedzieć gra „The Builders-Middle Ages”, którą wymyślił Frederic Henry, a wydało wydawnictwo Bombyx. Jest też zapowiedziane na sierpiń, polskie wydanie Rebela- „Budowniczowie: Średniowiecze”.
Mamy karty budynków ze stronami w budowie, a po ich odwróceniu, widzimy rezultat naszej pracy i punkty, które otrzymujemy lub narzędzia które warto mieć, bo budują za darmo następną budowlę. Pozostałe karty to budowniczowie, którzy wykonują określone prace. Wszystko polega na tym, aby wybrać budynek i dobrać do niego budowlańców tak, aby jak najszybciej zbudowali ten obiekt i mogli się brać za następny. Za zakończoną pracę dostajemy kasę i punkty. Kasa jest potrzebna do najmowania robotników. Punkty dają zwycięstwo. Wygrywa ten kto ma ich 17. Gra się szybko, miło, no i trzeba trochę pomyśleć, więc może lepiej wyjąć ją w te zimniejsze dni lub rozegrać ją w cieniu jakiś murów. Trochę przypomina „Podaj Cegłę” Wolfganga Kramera. Tu jest prościej i robotnicy nie są chimeryczni. Widzę też podobieństwa tej pozycji, do gry „Splendor” –Marc’a André.
Czas rozgrywki to około 20 min. Wszystko ładnie zapakowane w funkcjonalne, metalowe pudełko. Zasad właściwie się nie tłumaczy. Rozkłada się wszystko i gra. Niewątpliwie jest to pasjans, ale bardzo dobrze zrobiony.
the-builders

card-of-the-dead-elementy
I ostania w tej części propozycja to „ Card of the dead”, którą zaprojektował Motohiro Nakamura, a wydało AEG. Nie jedziemy do Japonii . Moim zdaniem to gra dobra pod namiot. Może służyć do ustalenia kolejności odwiedzania biwakujących….., przez zombiaki.
Dostajemy trzy karty akcji na początek i w swojej turze pobieramy jedną ze stosu. Kartę Zombiak –kładziemy przed sobą; Akcja – zabieramy na rękę, robimy to co zapisano na karcie lub odkładamy na punkty; Event- rozpatrujemy od razu zdarzenie opisane na karcie.
Wygrywa ten kto ma zależną od ilości graczy ilość punktów. Określona ilość zombiaków może nas wcześniej unicestwić. Zostawiać karty akcji, które pomogą nam obronić się przed zombiakami, czy przeznaczać te karty na punkty? To najtrudniejsze pytanie w tej grze, oprócz tego, czy dopisze nam szczęście. Badania dowodzą, że ryzyko, to coś co ludzie lubią w wakacyjnym czasie. A, że można być przy tym zjedzonym…. Cóż nie ma ryzyka, nie ma zabawy. Jak przystało na AEG gra wykonana znakomicie. Bawią mnie obrazki, choć dla mnie zombiaki to coś, czego w kulturze mogłoby nie być. Proste szybkie, zabawne. Napisy na kartach po angielsku. Nie są trudne i wnoszą aspekt edukacyjny. Uwaga! To gra, która jest wrażliwa na odpowiedni dobór towarzystwa! Rozgrywka trwa góra 15 min.
card-of-the-dead
To tyle w pierwszej części „ wakacyjnych karcianek”. Spokojnie można do nich zaliczyć, recenzowane już przez nas wcześniej gry:„For Sale”, „Superbohaterowie”, „Hanabi”, , „Bang!”, ” Bumerang”.
Czarek

Advertisements

From → Uncategorized

One Comment

Trackbacks & Pingbacks

  1. Co na gwiazdkę? | W Co Gramy...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: