Skip to content

Istanbul

Lipiec 17, 2014

istanbul-elementy
Bizantyjski przepych, dużo możliwości, piękne otoczenie, gwarno i szybko. Takie doznania gwarantuje nam gra Rudigera Dorna”Istanbul” wydana przez Pegasus Spiele. Jesteśmy kupcami, którzy jeżdżą swoimi taczkami po mieście, odwiedzając różne miejsca. Staramy się jak najszybciej zdobyć 5 rubinów. Szybkość ma tu znaczenie. Rubiny drożeją i są pobierane z miejsc, na których trzeba spełnić coraz trudniejsze wymagania.
Tempo podróżowania po mieście reguluje ciekawy mechanizm ruchu. Mamy pionek złożony z pięciu elementów. Na wierzchu znajduje się kupiec, a pod nim czterech pomocników. Możemy zrobić 1 lub 2 kroki. Idziemy do nowego miejsca i aby wykonać akcję musimy zostawić pomocnika. Na polu, które minęliśmy, też musi zostać jeden. Sam kupiec może się poruszać, ale nie wykona akcji. Kupiec może też zbierać pomocników. Staje na zostawionym wcześniej krążku i wykonuje akcję. Takie zostawianie i zbieranie pomocników trzeba dobrze organizować. Zoptymalizowanie ruchów w tej grze sprawia, że jesteśmy szybsi a jak wcześniej wspomniałem, jest to gra „wyścigu”. Jak coś nam nie pójdzie w planowaniu ruchów- Fontanna jest miejscem, którym przywołujemy wszystkich pomocników za darmo. Pole gry układa się z 16 kafelków miejsc w układzie 4×4. Plansza niby mała, ale przez ten mechanizm ruchu wszędzie jest daleko. Zwłaszcza na początku gry. No tak, ale po co tak chodzimy?
Głównym zadaniem jest zdobycie rubinów, ale żeby tego dokonać trzeba pozyskać dobra. Znajdują się one na płytkach, każda z nich to miejsce w mieście. Mamy trzy szczególne miejsca, gdzie załadujemy do pełna swoją taczkę: tkaninami, przyprawami lub owocami. Za darmo! Nawet w Istambule, chyba tak nie ma.  Darmowa jest też poczta, w której dostajemy kombinację dóbr, regulowaną przez sprytny mechanizm zmieniający dostępne materiały w zależności od ilości odwiedzin na poczcie. W herbaciarni? Wiadomo mocniejsza rozrywka. Tu obstawiamy ile wyrzucimy na dwóch kostkach. Za trafne obstawienie i udany rzut uzyskujemy tyle kasy ile zaproponowaliśmy. Za samą wizytę dostajesz 2 liry. Najtańsza herbata na świecie.  Towary trzeba gdzieś spieniężyć. Udajemy się na mały i duży rynek. Tam za wskazany układ materiałów dostajemy kasę. Ciekawie działa kołodziej. Wydłuża nam taczkę, a to bardzo nam pomaga. Gdy wydłużymy sobie taczkę maksymalnie i zrobimy to pierwsi, dostaniemy od niego rubin. Przyjazny chłopina, choć za każdą wizytę karze sobie płacić 7 lirów. Warto odwiedzić mały i duży meczet. Nie jest tam drogo a dostajemy „zdolności”, które pomagać nam będą w całej grze. Nie możemy mieć dwóch takich samych żetonów, ale za dwa z jednego meczetu dostajemy rubin. Jest jeszcze czarny rynek, gdzie za pomocą kostek zdobywamy rzadkie niebieskie dobra. Za to Karawanaseraj daje karty bonusowe. Rubiny pozyskujemy od sułtana za dobra i od handlarza za liry. Trzeba jeszcze wspomnieć o ciekawych osobach, które spotykamy. Członek naszej rodziny siedzi na posterunku Policji. Gdy go uwolnimy, za darmo możemy go posłać gdzie chcemy, a on wykonuje nam akcję. Burmistrz daje nam kartę bonusową na rękę, za 2 liry lub towar. Przemytnik ma dla nas dowolny towar za 2 liry lub towar. Od tych osób nie mamy obowiązku niczego brać. Za to gdy spotkamy innego kupca, musimy zapłacić mu 2 liry. Jak nie mamy, to nie wykonujemy akcji.
Gra się szybko i dość płynnie, ale mam wrażenie, że za dużo tego wszystkiego. Autor mógł dołożyć jeszcze mechanizm licytacji taki jak np. w jego autorstwa grze „Goa”. Żarty żartami, ale sprawnie działa ta gra. Kluczowe jest chodzenie kupca bez wolnych przebiegów. Dobra pozyskuje się łatwo, nie tak jak u Felda, więc sedno tkwi w szybkim ich dostarczaniu. Szczęście ma tu znaczenie, ale odpowiednio zrównoważone jest przez naszą strategię. Wszystkiego dużo, właściwie w nadmiarze, łatwo dostępne i trzeba się spieszyć. Znak czasów? Trochę przypomina mi to supermarket. Bazar-supermarket, udało się autorowi z klimatem. Nie do końca. W rzeczywistości to suche euro. Sprawna rzemieślnicza robota przemyślana tak, aby trafiała w target- familijne. Jak się okazuje skutecznie. Gra dostała tytuł Kennerspiel des Jahres 2014 czyli najlepsza gra, trochę bardziej zaawansowana w Niemczech. Z ilustracji wieje orientem i bardzo mi się to podoba. Odpowiada za nie Andreas Resch. Elementy znakomitej jakości. Od jakiegoś czasu to Pegasus Spiele jest dla mnie wyznacznikiem jakośc,i a nie Queen Games.
Ta gra to dobry zakup dla rodzin rozpoczynających przygodę z planszówkami. Mają w niej wszystkiego po trochu i na dodatek dobrze działającego. Dla mnie grą roku nie jest w żadnym aspekcie, choć doceniam rzemiosło autora.
istanbul
Czarek

Reklamy

From → Uncategorized

One Comment

Trackbacks & Pingbacks

  1. Co na gwiazdkę? | W Co Gramy...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: