Skip to content

Concordia

Wrzesień 25, 2014

concordia
Zacznę od tego, że opiszę grę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Takie, że nie pamiętam tytułu, który ostatnio tak mi się podobał. Taką szansę mają Keyflower i Nations.
Wracamy do Concordi. Instrukcja gry to jedna strona, rozstawienie 5 minut, wytłumaczenie zasad 5 minut. Rozgrywkę na dwie osoby można zakończyć w 45 minut, przy czym gracz ma możliwość regulowania jej czasu. Jedną ze strategii, jest dążenie do jak najszybszego zakończenia, tak aby przeciwnik nie zrealizował swoich planów, które próbujemy odgadnąć i odpowiedzieć szybciej.
Rozpoczynamy z siedmioma kartami, na których jest napisane co robić. I to właściwie cała instrukcja gry. Karty możemy dokupić i wchodzą one na rękę. Mamy więc element deckbuldingu. Zagrywane karty uruchamiają akcje.

Architekt -przesuwa po drogach kolonistów i pozwala budować miasta połączone tymi drogami

Mercator- kupiec dostaje pieniądze i wymienia do dwóch rodzajów dóbr

Prefekt- uruchomienie produkcji w prowincji lub pobór kasy

Kolonista-wprowadzenie nowych kolonistów na planszę lub zebranie kasy

Dyplomata- gracz kopiuję ostatnią zagrywkę któregoś z graczy

Senator-pozwala zakupić nowe karty, które bierzemy na rękę

Trybun- podnosi zagrane karty; im więcej ich zagraliśmy, tym więcej dostajemy pieniędzy

Konsul- kupuje jedną kartę, ale taniej

Specjaliści- ( Murarz, Rolnik, Kowal, Winiarz, Tkacz)- produkują dobra w naszych domach zgodnie z profesją
concordia-elementy
Akcję trzeba opłacić dobrami zdobytymi wcześniej.
O co ta gra?
Chodzi o to, aby rozbudować potęgę Rzymu. Wystawiamy kolonistów, budujemy miasta, zajmujemy prowincje, produkujemy różne rodzaje dóbr i dbamy o to, aby karty zwielokrotniły liczbę naszych punktów. Kupowanie kart wpływa na czas rozgrywki. Gdy zostaną wykupione, kończy się gra. Działają jak mnożnik naszych poczynań na planszy.
Można też skończyć grę, przez wybudowanie piętnastu miast. I chyba te warunki zakończenia są najlepszym sposobem na interakcję. Nie pozwalamy przeciwnikowi zrealizować do końca planów. Można też podbierać miejsca pod budowę miast. Trzeba podkupywać karty. Budowa miasta w tym samym miejscu co przeciwnik jest droższa. W grze na dwie osoby jest dość dużo miejsca, w większej obsadzie ma to znaczenie.
Niby wszystko już było i gra nie ma nowatorskiej mechaniki, ale te znane z innych gier są tak połączone, że tworzą nową wartość i gra ma to „coś”. Autorowi udało się zbalansować tak elementy mechaniki, że mamy wyścig, budowę, strategię, ale też reagowanie na bierzące wydarzenia na planszy.
To „coś” jest też w chęci rozegrania następnej partii, zaraz po zakończeniu poprzedniej. Niezależnie od tego czy się wygrało, czy przegrało.
Przez cały czas rozgrywki emocje są na odpowiednim poziomie. I niby nie ma interakcji bezpośredniej np. w postaci jednostek wojskowych, to czuje się presję, a wygranej nie można być pewnym do końca gry. Swoją drogą ciekawe byłyby miasta koszary i możliwość podboju. Nie zastosowano też w grze kart, czy miast związanych z nauką. Wszystko może zdarzyć się w dodatkach, choć dalej upieram się przy tym, że w grze niczego nie brakuje. Ważne jest, że rozgrywka nie dłuży się, a wręcz za każdym prawie razem wydaje się, że skończyło się za szybko.
Concordia to bardzo dobry tytuł do wprowadzania nowych graczy w świat planszówek. Proste i krótkie zasady pozwalają szybko wejść w grę i cieszyć się rozgrywką. Osiem dostępnych akcji opisanych na kartach, nie powoduje też zbytniego paraliżu decyzyjnego. Nawet gdy zagrało się karty w trochę nieprzemyślany sposób, to można je wrócić na rękę i spróbować jeszcze raz:).
Możliwości i sposobów na wygraną jest bardzo wiele. Na dodatek w każdej rozgrywce miasta specializują się w innych dobrach. Ważne, aby z tego urodzaju strategii wybrać jakąś szybko, bo czas w tej grze goni.
Gra wciągnęła mnie tak bardzo, że zacząłem rozglądać się za innymi grami jej autora.
Delikatnie mówiąc, okładka na pudełku jest odstraszająca, ale we wnętrzu kryje się bardzo ładna plansza i inne elementy w stylu jaki lubię. Stonowane kolory nawiązujące do Rzymu. Ikonografia czytelna i zrozumiała. Właściwie można powiedzieć intuicyjna.
concordia-plansza
Wszystkie komponenty gry bardzo dobrej jakości, ze zwracającymi uwagę drewnianymi symbolami dóbr. Spodobały mi się małe, ale bardzo praktyczne magazyny graczy.
Wielu osobom gra może wydawać się sucha, ale ja czuję to budowanie i marsz do nowych prowincji. Nawet znaczenie dróg jest w duchu rzymskim. Jest to euro i klimatu jest tyle, co w innych tego typu grach. Jednak mechanika jest znakomicie połączona z tematem. To połączenie jest tak udane, jak w grze Stone Age.
Concordia z marszu stała się jednym z moich ulubionych tytułów. Takim, który częściej ląduje na naszym stole niż inne. Jest wiele znakomitych gier, ale z trudnymi zasadami i długą rozgrywką.
W Concordię gra się od razu ze sporą głębią rozgrywki i dość krótko. Nie ma co przedłużać pisania i czytania. Potęga Rzymu nie zbuduje się sama. Zachęcam do spróbowania. Mnie gra pochłonęła, jak rzymskie legiony nowe prowincje.
concordia-gramy
Czarek

Posłuchaj co sądzą koledzy z Gradania -kliknij tutaj

Advertisements

From → Uncategorized

One Comment

Trackbacks & Pingbacks

  1. Co na gwiazdkę? | W Co Gramy...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: