Skip to content

Five Tribes

Listopad 16, 2014

five-tribes

Plemiona, które porozłaziły się po świecie zupełnie przypadkowo. Trzeba je pozbierać według kryterium rasowego, czyli kolorami, bo wtedy stanowią siłę. Spotykają się na chwilę. Wykonują zadanie i odchodzą. My zbieramy następnych. Klimatycznie tak sobie, ale czy może być z tego dobra gra? Jest świetna! Gra Brun’a Cathal’i – Five Tribes. Cenię tego autora za stosowanie różnorodnych, ciekawych, a najczęściej nowatorskich mechanik, spójnych z tematem gry, co powoduje, że tworzy tytuły z klimatem. Pięć plemion, to dla mnie klimatyczny suchar, ale gra znakomita. Tym razem Bruno zabrał się za mancalę. Zbieramy więc ludziki z jednej części modularnej planszy i roznosimy tak daleko ilu ich mamy, a kluczem jest kolor. Na ostatnim polu musimy położyć ludka w takim kolorze, jaki już tam jest. Zabieramy ich i są mnożnikiem dla akcji wyznaczonej przez ich barwę, na dodatek korzystamy z akcji, którą daje sam pobyt na kafelku. Gdy doprowadziliśmy do sytuacji, że na kaflu znajdowali się ludzie w jednym kolorze, to po zabraniu ich, kafel jest pusty. Dlatego przejmujemy nad nim kontrolę (taki aspekt ekologiczny 🙂 i zaznaczamy to naszym wielbłądem.

A co mogą plemiona?

Biali- przywołują Dżiny, a oni mogą sporo, jak im się jeszcze raz zapłaci białymi. Gdy jednak zostaną z nami do końca, są warci po 2 PZ za każdego

Żółci- nic nie robią, ale ma być ich na koniec wielu, bo punktują po 1 PZ za każdego, ale dostajemy po 10 PZ od każdego gracza, gdy mamy ich najwięcej. I tylko oni nie wpadają do wora. Czyżby teoria spiskowa, o rychłej dominacji rasy żółtej?

Niebiescy- oni muszą spotykać się na kafelkach, które otaczają kafelki niebieskie. Mnożymy liczbę ludków, razy liczba niebieskich kafelków i do wora. Niewolnicy mnożą jak niebiescy.

Czerwoni- to z kolei nawiązanie do zamachowców – samobójców. Czerwoni to tacy bojownicy, co zabiją całą swoją grupę i jednego wroga. Niby mała wydajność, ale i tak są przydatni do czyszczenia terenu pod naszego wielbłąda. Ich zasięg równa się ich liczbie w zdejmowanej grupie. Może być powiększany niewolnikami.

Zieloni-Handlowcy, przynoszą nam towary (każdy z nich jeden towar) i odchodzą w nieznane. Podoba mi się, że punktujemy za różnorodne towary, a nie za monokulturę. Zbierają też niewolników, którzy są trochę taką walutą wymienną.

Co do waluty, to wszystko w tej grze przelicza się na kasę. Kto ma jej więcej, ten wygrywa. Z życia wzięte.

Kolejność w rundzie ma znaczenie, dlatego dobrze, że możemy ją sobie kupić na sprytnie pomyślanym torze. Pierwszy w ostatniej kolejce, jako pierwszy licytuje o kolejność w następnej.

Wszystko to ze sobą ładnie powiązane. Jak dotrzeć w dane miejsce? Jakim kolorem? Pamiętając o równoważeniu działań w różnych kolorach. I oczywiście jeszcze dużo więcej pytań, które mogą powodować paraliż decyzyjny. Na to są sposoby. Odpowiedni dobór graczy, albo ograniczenie czasowe. Ten problem znika w grze na dwie osoby. Nie musimy decydować się na jedną rzecz, możemy wykonać dwie. I w dwie osoby gra się znakomicie w tę grę. Przy wielu możliwościach, rozgrywka jest bardzo intuicyjna. I od razu można skupić się na grze, a nie na kminieniu zasad. Grający pierwszy raz, nie wygra pewnie z grającymi już kilka razy, ale w drugiej partii ma już szansę.

Rozgrywka przebiega dość płynnie. Jest to gra do grania intuicyjnego, a nie do przeliczania. W drugim przypadku straciłaby chyba urok. Niewątpliwie jest grą strategiczną, dedykowaną wszystkim, ale najbardziej pasującą do rodzinnych potyczek. Ten rodzinny charakter podkreśla też wydanie. Jak zwykle w wypadku Days  of Wonder bez zarzutów i bajecznie kolorowe. Grafiki ładne, ale całość nie ma chyba klimatu baśni z bliskiego wschodu. Kafelki łączy ze sobą piasek. Dobrze widać na nich plemiona, to największa ich zaleta. Wszystkie symbole są czytelne, co bardzo ułatwia grę. Pamiętamy wszyscy Smallworld: pięknie, kolorowo, ale trochę nieczytelnie.

five-tribes-elementy

Gra się przyjemnie i jest to taki tytuł, który często będzie gościł na stole. Jest bardzo dobra i ja oceniłem ją na 9. Jest tak z megagrami, że one nie tak często goszczą na stole. Plemiona były na nim już wiele razy. Gdy tak zostanie, z czystym sumieniem dam tej grze 10. O regrywalność nie ma obaw. Zawsze nowy rozkład kafelków i ludzików. Five Tribes podoba się wielu osobom, można zaryzykować stwierdzenie, że ma to coś. Mi spodobała się bardzo i na dodatek z tendencją wzrostową. Polecam wszystkim. Prosta, szybka, z nową mechaniką i przyjemna. Nic, tylko zbierać plemiona.

Czarek

fiv-tribes-gra

Reklamy

From → Uncategorized

One Comment

Trackbacks & Pingbacks

  1. Co na gwiazdkę? | W Co Gramy...

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: