Skip to content

Ostatnio grane – We dwoje.

Dawno temu pojawił się wpis. Przerwa została jednak wykorzystana pożytecznie. Dzisiaj tekst stricte blogowy. Taka relacja i garść wrażeń z partii jakie rozegraliśmy w okresie świątecznym i ferii.

Zaczniemy od tych dla dwojga. Dawno nie było roku, który obrodziłby tak znakomicie tego rodzaju grami.

pic2012159_t

Limes

Łamigłówka dla dwojga. Jak dokupimy jeszcze jedno pudełko, to dla czworga itd. Na spokojne wieczory, gdy nie chcemy gry z interakcją. Takie trochę Carcassonne, gdzie każdy składa kafle na powierzchni 4×4 tak, aby postawione tam 7 meeple przyniosły jak najwięcej punktów. Szybka zmuszająca do myślenia gra. Podoba mi się, a żonie nie. Muszę jeszcze zagrać parę razy, aby stwierdzić, że podoba mi się bardzo. Na razie dobra gra dla dwojga. Ten tytuł dostał od kogoś nagrodę za najlepszą grę dla dwojga w tym roku. To nie jest zła gra, ale w tamtym roku w tej kategorii było wiele lepszych.

pic2270442_t

Patchwork

Ostatnio gier Uwe Rosenberga u nas sporo. A jeszcze niedawno myślałem, że nie będę miał żadnej jego gry. Patchwork jest znakomity i tyle. Szyjemy kocyk, kołderkę, czy coś takiego. Polega to na tym, że kupujemy kafelki takie jak w Tetrisie i układamy na swojej planszetce 9×9. Nasze zadanie to wypełnienie tej planszy, aby zostało na niej jak najmniej pustych miejsc i zdobycie jak największej ilości guzików. Za każdy kafelek płacimy guzikami i upływającym czasem. Rozwiązanie problemu czasu jest znakomite w tej grze, choć nie nowe. Rewelacyjna gra dla dwojga. Bardzo podoba się mojej żonie.

To nasze odkrycie. Nie dane mi było pograć w tamtym roku i załapie się na  moje podsumowania 2015. Już to wiem. W tym roku zostanie na pocieszenie najlepszą grą abstrakcyjną według użytkowników http://www.boardgamegeek.com/

pic1519530_t

Mr Jack Pocket

Bardzo lubimy z żoną Moniką dużego Mr Jacka. Jedna z naszych ulubionych gier dwuosobowych. I to żona lubi ją bardziej. Kto nie bawił się w chowanego w dzieciństwie. Kieszonkowy Mr Jack rzeczywiście jest mały i przenośny. Da się zagrać wszędzie. Na dodatek głębia gry nie straciła zbyt wiele na wartości. Monika uważa, że tutaj Scherlock’owi i pomocnikom jest łatwiej niż w wersji dużej. Warto jest mieć obydwie, żeby porównać, ale też podziwiać kreatywność autorów, którzy wymyślili rewelacyjną grę a potem zrobili z niej znakomitą kieszonkową.

pic1514252_t

Agricola chłopi i ich zwierzyniec

To chyba nasza ulubiona gra dwuosobowa, choć nie ma w niej jakiejś ogromnej interakcji, to iskry lecą. Nie jestem jakimś wielkim fanem dużej Agricoli, zaś mała podoba mi się bardzo. Nie ma żywienia rodziny i jest szybciej. Osiem rund urządzania tej swojej zagrody i poletka. No i gdzie poupychać te zwierzaki. Jest nerwowo podczas gry, a zwłaszcza podliczania punktów, ale lubimy z żoną tę grę i często do niej wracamy.

pic1997078_t

Dice Masters

Połączenie Dominiona i Magic: The Gathering. Udane. Postacie superbohaterów z komiksów Marvela na karcie, a do tego kosteczki, które kupujemy i umiejętnie wykorzystujemy. Szybka, znakomita gra ze sprawnym mechanizmem. W zestawie startowym jest sporo kart i tylko po dwie kosteczki na bohatera. Można spokojnie pograć tym zestawem, choć kosteczek trochę brakuje. Parę boosterów dokupię dla tych kosteczek. Na turnieje się nie wybieram, więc na tym poprzestanę. Żona nie chce grać. To jest największy problem. Polecam wszystkim chłopakom. Odkrycie tamtego roku.Dawno nie było takiej gry kościanej.

pic1903816_t

Star Realms

Rewelacja, rewelacja, rewelacja. Klon Dominiona, ale na sterydach. Dostajemy rękę z kasą i statkami, którymi strzelamy do przeciwnika. I tak strzelamy i dokupujemy lepsze statki i bazy. Wszystko się kombuje. Zaczynamy z 50 życia i mamy je stracić później niż przeciwnik. Fajne są bazy, które osłaniają nas i żebyśmy dostali, muszą być najpierw zniszczone. Najlepsza krótka gra tamtego roku. W to też nie pogram z żoną. Odstraszają ją obrazki statków kosmicznych. Można sobie pograć na komputerze, bo wydawnictwo przygotowało też taką wersję gry. Za darmo jest tylko najłatwiejszy poziom.

Wygra kategorię  najlepsza gra dla dwóch graczy według użytkowników serwisu http://www.boardgamegeek.com/

Cztery z tych tytułów zostały wydane w tamtym roku i pewnie trzy znalazłyby się ma mojej  najlepszej piątce gier dla dwojga. Dawno nie było roku, który obrodziłby tak znakomicie tego rodzaju grami.

Czarek

Sheriff of Nottingham

sheriff-okładka

Są gry, które sprawiają recenzującemu wyjątkowy problem. To tytuły, które wydają się wątpliwe etycznie. Takie, w których np. trzeba do siebie strzelać, podejmując rolę mafiosa jak w Cash&Guns.

Takie pytania natury etycznej, nasuwają się też podczas rozgrywki w Shwrif of Notthingham. W tej grze trzeba kłamać. A po co uczyć kłamstwa? Można cynicznie powiedzieć, że to umiejętność powszechnie używana i każdy powinien spróbować. Ja jestem orędownikiem prawdy, więc kłamstwa nie popieram. Gra daje możliwość oszukiwania, ale też nakrycia kłamiącego. A taka umiejętność jest przydatna i nie budzi moich wątpliwości.

W grze wcielamy się w kupca, dostarczającego towary do Notthingham. Wieziemy towary zgodnie z prawem, ale jesteśmy kuszeni zabraniem towarów niedozwolonych, bo są one droższe. I tym samym przynoszą więcej zysku. Na naszej drodze staje Sheriff (w każdej turze wciela się w niego inny gracz), który ma możliwość sprawdzenia nas.

Najpierw deklarujemy zawartość i możemy deklarować tylko legalne towary, na dodatek tylko tego samego rodzaju i w rzeczywistej liczbie. Możemy wieźć najwyżej pięć dóbr. No i tu zaczynają się negocjacje, bo można go przekupić i podpuszczać. Jeśli Sheriff nas sprawdził, a my jesteśmy czyści (mamy to co zadeklarowaliśmy), wszystkie towary dozwolone jadą do miasta, a szeryf płaci odszkodowanie. Sprawdził, a mamy towary legalne, ale nie takie jak zadeklarowaliśmy, to nie docierają do celu i płacimy karę. Przyłapanie nas na kłamstwie, gdzie wieziemy zadeklarowane towary i kontrabandę, powoduje, że zgodnie z rzeczywistością zadeklarowane, podstawowe towary docierają na rynek, a przemyt zostaje i płacimy za to szeryfowi. Gdy każdy z graczy dwa razy będzie szeryfem, kończymy rozgrywkę. Podliczamy punkty za dostarczone towary, doliczamy bonusy za te, których mieliśmy najwięcej. Dodajemy przemyconą kontrabandę i pieniądze.

Na prostej mechanice, autorzy zbudowali bardzo przyjemną grę. Gra sprawdza się jako rozrywka rodzinna. Sześciolatka radzi sobie znakomicie. Jest dużo emocji i gwaru. Zupełnie jak na targu. Choć w rozgrywce może uczestniczyć tylko pięciu graczy, Sheriffa zaliczyłbym do grupy party games. Jako dobrą, przyjemną zabawę dla mniejszej grupy.

sheriff-elementy

Wykonanie i oprawa graficzna jest na bardzo dobrym poziomie. Świetnie wymyślono podstawkę na karty, którą jest kawałek wypraski. Uwagę zwraca też pancerne pudełko. Właśnie takie powinny być opakowania gier. Gra znalazła uznanie wielu rodzin. Pnie się w rankingu najlepszych tytułów familijnych. Gdy graliśmy pierwszy raz w grudniu, zajmowała około dwusetnego miejsca. Teraz jest na 26 miejscu najlepszych gier familijnych. Nie jest to dla mnie najważniejszy wyznacznik jakości, ale w grach z pierwszej setki rankingu boardgamegeek niezaprzeczalnie coś jest 🙂 . Nasza rodzina poleca tę grę. Na popularność tytułu wpłynęło na pewno to, że jest wydany pod auspicjami jednego z najpopularniejszych recenzentów gier planszowych Toma Vasel’a. Jest bardzo dobrą zabawą, pozostając grą, w której trzeba pokombinować.

I gdybym przeczytał ten tekst nie pisząc go, to miałbym wątpliwości, że to może być fajna gra. Byłem nastawiony do niej bardzo sceptycznie. Jednak rozegrane partie utwierdziły mnie w przekonaniu, że to dobra gra i znakomita zabawa. Czasami trzeba się więcej pobawić niż pograć. Żeby zabawa była znakomita, trzeba jeszcze dobrego towarzystwa, które wczuje się w rolę.

To może być Familijna Gra Roku 2014 według użytkowników portalu http://www.boardgamegeek.com/

Czarek

sherif-w-grze

Gra Roku 2014

gra roku

Czas podsumować planszówkowy rok 2014, który obrodził bardzo dobrymi grami. Nie będzie kategorii, a i kolejność na liście nie jest najważniejsza. Nie jest łatwo tak poprostu przydzielić numerki. Nie wszystkie gry są wydane w tym roku. Część z nich miała premierę w poprzednim, ale grałem w nie w ostatnim czasie.

Lista prezentuje się następująco:

pic1799662_t

1.Concordia

Za emocje, proste zasady, krótki czas rozgrywki. Łączy mechanizmy, które lubię i które złożyły się na wyśmienitą całość.

pic2055255_t

2.Five Tribes

Za nowy mechanizm, ładne wykonanie, regrywalność, powiew świeżości.

pic1904079_t

3.Splendor

Za to, że trwa tyle co gra logiczna. Daje  rozrywkę w podobnym stylu, a jest znacznie ładniejsza.

pic1955316_t

  1. Metropolia

Za to, że można w to zagrać z każdym. „Wabik” roku. No i rozsądna cena.

pic2000680_t

  1. Osadnicy- Narodziny Imperium

Karcianka roku. Odświeżona starsza gra, ale przystępniejsza, dzięki grafice i lepiej podanym zasadom.

pic1772936_t

  1. Rosyjskie Koleje

Długo nie dałem się skusić. A tu niespodzianka. Euro roku. Poukładana, solidna, sucha, nie za ładna, ale chce się w to grać. Nic nie zgrzyta. Wszystko płynne, zasady proste, dobrze podane i intuicyjne. Zaskoczenie roku:-)

pic1965255_t istambul

  1. Abyss, Istanbul

Dobre gry rodzinne, „wprowadzacze” w świat planszówek. Pierwsza wprowadza w karcianki, a druga w planszówki.

Jak przystało na gry familijne bardzo ładnie zilustrowane i bardzo dobrze wykonane.

pic1950534_t pic1949286_t

8.Abluxxen, Port Royal

Dwie proste karcianki. Pierwsza za to, że mimo prostoty zmusza do myślenia. Druga za „fun” jaki produkuje.

pic2075830_t

9.Sheriff of Nottingham

Imprezówka roku. Za to, że twórcy potrafili zrobić fajną grę nie opartą na mechanice mafii. Prosta, znakomicie wykonana, dająca wiele radości. Pudełka innych gier, powinny być wykonane jak to  od Sheriff’a.

pic2026711_t

10.Koncept

I jeszcze raz udało się zrobić  z kalamburów ciekawą i przydatną grę.

To pierwsza dziesiątka. Zadbałem o to, aby znalazło się w niej jak najwięcej gier reprezentujących różne kategorie.Dlatego zabrakło miejsca na wiele tytułów. Co nie oznacza, że się o nich zapomniało.

Należy pamiętać też o grach takich jak: Nations, Badacze Głębin, Lewis & Clark, Bruxelles 1893, Rokoko, Szczęść Boże,Hyperborea, Legendy Krainy Andor.

Czarek

Abyss

abyss

Bruno Cathala wydaje w tym roku grę za grą. Wrażenie osaczenia jego grami, potęguje jeszcze wydanie przez Rebel Cyklad z dodatkami i Five Tribes. Zaglądasz do lodówki… a tam Bruno. Zaglądasz do łazienki… a tam Abyss. I nasuwa się pytanie. Czy to Abyss, to autentyczna głębia oceanów, czy wanna w łazience. Wykluczam kubeł zimnej wody.

Pierwsze co zwraca uwagę, to wygląd. Gra jest zilustrowana znakomicie. Cudowne obrazki i kolorystyka. Projekt graficzny uzasadnia istnienie niepotrzebnej dla mechaniki gry planszy. Jest ona tłem i uzupełnieniem graficznym kart.

Mechanicznie gra to karcianka, w której za zebrane karty pozyskujemy te punktujące. Karty punktujące oprócz PZ mają jeszcze właściwości ułatwiające nam pozyskiwanie następnych kart i kontrolowanie miejsc, a czasem utrudniają grę innym. Ciekawie rozwiązana licytacja, wiele dróg do zwycięstwa, ale to nie jest „łamacz mózgu”, a sama rozgrywka jest przyjemna. Kompletowanie małych kart zależne jest od szczęścia. Bardzo dobra gra rodzinna, wykorzystująca mechaniki z poważnych tytułów, tak żeby każdy sobie poradził. W takim oswajaniu nowych graczy z cięższymi grami, podobna do Istanbulu. Wszystkiego sporo, ale nie na pełną głębokość.

Dlatego Głębia to nie ocean, a wygodna, przyjemna wanna, w której trudno się utopić. Wszystko w pięknym i bezpiecznym anturażu. Nawet instrukcja zrozumiała od pierwszego razu.

Karty lordów powinny stać się wzorcem dla innych projektantów. Są pięknie zilustrowane, mają czytelne symbole, a postacie na nich ciekawe możliwości.

abyss-elementy

Gra się płynnie, przyjemnie i szybko. Możliwość kupowania kart w turach innych graczy, umila oczekiwanie na swoją kolejkę. Zebranie siedmiu lordów nie trwa długo, a właśnie w takim przypadku kończymy rozgrywkę.

Gra musi spodobać się grającym rodzinom, co potwierdza wspinanie się tytułu w rankingu gier familijnych na portalu boardgamegeek.

Gra wydana jest po polsku przez wydawnictwo Rebel. Jakość nie budzi zastrzeżeń. Wszystko dobrej jakości. Pudełko za duże, ale uzasadnione projektem graficznym, choć grę można było wydać w pudełku wielkości większej karcianki, a nie dużej gry planszowej.

Wewnątrz praktyczna wypraska i notesik ułatwiający zliczanie punktów.

Klimaty głębin morskich są mi obce i tu też jakoś wyraźnie ich nie czuję, co nie zmienia mojego zdania o tej grze jako bardzo ładnej, szybkiej, przyjemnej i sprytnej.  Takiej w sam raz dla rodziny, nie tylko na niedzielne popołudnie.

abyss-gra

Miejmy nadzieję, że ocena jednego z Lordów zmieni się z czasem. Ta wystawiona jest po przegranej. Trzeba, więc dodać, że gra wzbudza emocje.

Czarek

Co na gwiazdkę?

mikołaj3 kopia

Nie jest tajemnicą, że Mikołaj przynoszący planszówki mieszka u niektórych graczy na stałe. Zadomowił się. W tym roku z pożytkiem dla gospodarzy, bo dobrymi grami w tym sezonie obsypało jak śniegiem w ostatnich ostojach wokół Bieguna Północnego. I gdyby tak ten Mikołaj miał doradzić tym innym kolegom, co to robią raczej w skarpetkach, perfumach i takich tam zbędnych rzeczach, to co by powiedział? Jest praktyczny, to połączył to z podsumowaniem tego roku. I do wora załapały się:

pic1980675_t

Concordia- coś dla inteligencików o zamiłowaniach historycznych, czy jakichkolwiek, bo gra nie jest klimatyczna. Za to jest szybka i ma proste klarowne reguły. Plansza i elementy bardzo ładne. Duża regrywalność. Gra się dobrze w małym i dużym składzie.

Raczej dla graczy, ale nada się też dla rodzin. Jeżeli kogoś lubisz i wiesz, że gra w planszówki, podaruj mu tę grę. Jedynym problemem może być to, że już ją ma. Mechanika nie jest nowatorska, choć wykorzystane w nowy sposób, znane wcześniej rozwiązania są świetnie połączone i działają znakomicie. Proste zasady dające wiele możliwości na planszy.

Prezent, który chyba najbardziej ucieszył mnie w tym roku. Koniecznie zapakować, żeby zakryć brzydką okładkę.

nasz recenzja

pic2055255_t

Five Tribes- wygląda jak zabawka. Dzieciom bym tego nie dał, bo pogubią tych ludzików, co się ich bierze w garstkę i przenosi, choć ogarnięty dziewięciolatek reguły złapie, a i coś tam zawsze ugra. Gra wygląda jak prezent. Pudełko jest tak ładne, że nie trzeba zawijać w papier.

nasza recenzja

pic1949286_t

Port Royal- przewijamy deck i łapiemy co dla nas. Sprawdzamy nasze szczęście i nerwy zbierając karty. Proste, szybkie i przyjemne. Losowa gra, w której nie powinniśmy mieć żalu do współgraczy. Bardzo dobry chwiler.

nasza recenzja

pic1904079_t

Splendor- zbieranka bez klimatu, ale z bardzo sprawną mechaniką i ładnym ubraniem. Klarowność mechaniki i szybkość rozgrywki, prowokuje do kilku gier pod rząd. Niektórzy uważają, że gra uzależnia. Logiczny pasjans dla wszystkich. Poza tym, kto nie chciałby porobić w kamieniach szlachetnych.

nasza recenzja

pic1955316_t

Metropolia- gra dla rodzin i dzieci, czyli klasyczny prezent, na dodatek w rozsądnej cenie. Przebój debiutującego w tym roku polskiego wydawnictwa FoxGames. Proste zasady, możliwość budowania kombosów, ale odpalanych gdy sprzyja nam szczęście. Na dodatek gramy w budowanie miasta, a sporo ludzi to lubi. Jest, więc spora szansa, że ten prezent może być trafiony.

nasza recenzja

pic1965255_t

Abyss- coś dla estetów. Ta gra pokazuje jak spójnie, klimatycznie i pięknie zilustrować grę. Ikonografia też jest ładna, ale można by popracować nad” czytelnością”. Oprócz obrazków dostajemy prostą, przyjemną karciankę o zbieraniu kart. Małe karty sojuszników, zamieniamy na duże – lordów. Sprawnie i ciekawie zrealizowana licytacja kart sojuszników. Lordowie z zagwostką: punkty czy możliwość zaprzestania działań. Sprawna rozgrywka w krótkim czasie. Nawet jak ktoś nie będzie gra,ł to taki prezent może służyć jako ozdoba.

pic1950534_t

Abluxxen- po 30 latach od wydania „6 bierze”, pan Cramer stworzył „nowego klasyka”. Abluxxen ma wszelkie podstawy aby stać się tak popularny jak „6 birze”. Ciekawa, nowatorska mechanika. Inteligentna karcianka na kilka chwil, w którą można zagrać w każdym momencie.

pic1591406_t

Nations- w grze występują postacie i miejsca historyczne, więc powinna zadowolić pasjonatów historii. Rozgrywka prowokuje do rozmów związanych z tematem gry, którym jest budowanie cywilizacji. Naprawdę rozgrywka daje poczucie tworzenia państwa i nie trwa 150 godzin. Grę powinni też docenić kolekcjonerzy książek, bo gra nagradza takowych. Tu mądrość jest w księgach, a nie w internecie. Podobają mi się ilustracje, zwłaszcza, że na okładce jest Maria Curie- Skłodowska. Rozrywka raczej dla graczy, ale ambitna rodzina powinna dać radę, bo zasady są proste, choć czas rozgrywki poniżej 2h nie spada. Zawsze można zagrać tylko dwie, a nawet jedną epokę.

pic1954182_t

Pośród gwiazd- jeśli komuś znudziło się budowanie cudów w „7 cudów” to wyszła w tym roku gra, która może Wam pomóc, jeśli dalej jesteście fanami tej mechaniki. Do draftu dodano tu układanie kart, według ustalonych reguł jak w grach kafelkowych. Wyszła z tego fajna gra w klimacie kosmicznym, bo nasze zadanie to budowanie baz w tych niesprzyjających warunkach.

nasza recenzja

pic2077391_t

Osadnicy- Narodziny Imperium- w pełni polski reprezentant na tej liście. Ignacy Trzewiczek przefiltrował bardzo dobrą Nową Erę i otrzymaliśmy Osadników-Narodziny Imperium. Grę bardzo dobrą, na dodatek przyjazną ze względu na reguły. Postkapitalizmu mam dużo na codzień, więc świat Neuroshimy mnie rusza. Zabawne komiksowe narody w Osadnikach – tak. Znakomita karcianka, a takich nigdy dosyć.

nasza recenzja

pic2202201_t

Badacze Głębin- jeszcze nie zagrałem,  ale polecam w ciemno. Stefan Feld nie zawodzi w projektowaniu sucharków dla lubiących pomyśleć. Zapewne jest tak i tym razem. Zwolennik tego autora zapewne powie wam, że chce tę grę, a ten kto nie lubi, powie wszystko, tylko nie Feld. Tu Mikołaj ma prostą robotę.

pic2026711_t

Koncept- kalambury w nowy sposób. Hasła pokazujemy na planszy z obrazkami poukładanymi w różnych kategoriach. Niby dalej to tylko kalambury, ale gra sprawdza się znakomicie. Zabawa zależna od współgraczy, ale zazwyczaj jest wiele śmiechu. Grę można wykorzystać do nauki języków i innych dziedzinach edukacyjnych.

nasza recenzja

Dla rodzin, które chcą pograć:

Abyss

Istanbul- nasza recenzja

Metropolia

Splendor

Dla rodzin, które chcą się pobawić:

Koncept

Port Royal

Abluxxen

Duszki- nasza recenzja

Dla grających:

Concordia

Five Tribes

Badacze Głębin

Osadnicy- Narodziny Imperium

Dla grających , którzy lubią pograć dłużej:

Nations

Dla dzieci:

Cappuccino

Mniam Mniam- nasza recenzja

Duszki

Metropolia

Na imprezę:

Koncept

Bang -gra kościana-nasza recenzja

Sherif

P.S Mikołaju wszystkie gry dostępne w polskich sklepach. Nie musisz taskać z Twojej ojczyzny.

Czarek

Cappuccino

cappuccinno

Pada propozycja od sześcioletniej córki: Kawkę? Całe szczęście nie chodzi o zwykłą kawę, a grę planszową. Wierzcie, partia kawki może być pobudzająca i trwa tak krótko, że można zagrać zamiast porannej kawy.

Capuccino, bo o tej grze mowa, składa się z 64 kubków w 4 kolorach. Obrazki i kolorystyka w tonacjach kawowych. Bierzemy swoje 16 kubków, dostawiamy losowo do kubków innych osób. Teraz zbieramy je. Raczej nie losowo. Zasady zbierania są proste. Nakrywamy inne pojemniczki swoim. Można nakryć wieżę o równej wysokości lub niższą. Na koniec zliczamy kubki w naszych wieżach ( tych z naszym obrazkiem na wierzchu) i porównujemy z osiągnięciami innych. Kto ma więcej -wygrał.

cappuccino-elementy

Prosta gra logiczna, przypominająca „Hej to moja ryba”, ale szybsza w rozstawieniu i niezniszczalna. To ma znaczenie, gdy dajemy grę dzieciom, a i części dorosłych. Wygląda jak zabawka i można ją zabierać w różne miejsca, typu piknik, czy urodziny. Nie narzekajmy, że elementy są za duże, bo dzięki ich wielkości łatwiej je znaleźć, gdy ktoś nimi ciśnie po wrogim przejęciu. Zasad nuczy się i pięciolatek, ale najtrudniejsze w tej grze jest kontrolowanie emocji. Ktoś zabiera nasze kubki. Czasem dużo kubków. To widać od razu i to denerwuje. Czasami powoduje, że młodemu graczowi widocznie, a starszemu ukrycie, odechciewa się gry. Jest na to prosta metoda: oddalać się, a nie zbliżać do dużych wież. Fajnie się tłumaczy zasady, bo są proste i wszyscy słuchają do końca i rozumieją od pierwszego razu. Dobra gra dla początkujących nauczycieli zasad. Wszystkim też podoba się sama gra. Prosta, a nie banalna. Polecam wszystkim, od przedszkola po głęboką dorosłość. Dobry pomysł na grę do świetlicy szkolnej i na początkowe zajęcia z grami logicznymi. Wykonanie pancerne i ładne. Jak na grę logiczną ma sporo klimatu.

Czarek

cappuccino-gra

Peloponnes

peloponnes

Czasami, gdy recenzenci chcą dopiec jakiejś grze, mówią o niej: „taki pasjans”. A co złego w pasjansie? Zwłaszcza dobrym. Bardzo dobry, może być lepszy od innych typów gier. Niewątpliwie takim pasjansem jest Peloponnes. Naszym zadaniem, jest w nim dopasowanie ośmiu kafelków, które będziemy licytować w ośmiu rundach. Lepiej więc zbytnio się nie mylić, bo czasu na poprawę nie będzie, a po drodze czekają nas niespodzianki.

Budujemy (układamy) polis w starożytnej Grecji. Jedno z siedmiu, dostępnych w grze. Losujemy kafelek z jego nazwą i dostajemy dobra na dobry początek oraz kolejność podczas pierwszej licytacji. Następnie wykładane są kafle, które mogą przydać się każdemu państwu-miastu. Zdobywamy je poprzez licytowanie, ale są też droższe, za to gwarantowane. Ten kto zapłacił najwięcej, w następnej turze licytuje pierwszy. Kafelki z terenem, kładziemy po prawej stronie nazwy naszego państwa i to tak, żeby miały jeden wspólny surowiec, który produkują. Po lewej, budujemy budynki, płacąc za nie odpowiednie surowce. I tereny i miasta produkują dla nas co turę: drewno, kamień, zboże i ludzi. Rozwój zaznaczamy na naszych planszetkach. Gdy któregoś surowca mamy więcej, niż mieści się w naszym magazynie, to ta nadwyżka staje się towarem luksusowym, który w razie potrzeby możemy wymienić w stosunku 2:1 na każdy inny. Kafle dają nam też punkty zwycięstwa. Jeszcze więcej punktów, daje wielkość populacji, bo jeden człowiek na koniec gry to 3 punkty. Niespodzianki, to wydarzenia, które nawiedzają miasta w pięciu turach. Trudno przewidzieć ich kolejność, ale są budynki, które przed nimi chronią. Niespodzianką nie jest, że trzeba swoją populację karmić i po wykarmieniu, zostaje nam tylu osobników, ile mamy zboża. Nie wiemy tylko, kiedy to karmienie nastąpi. Oprócz tego ostatniego na koniec gry. Kto ma lepiej punktowane budynki i więcej ludzi – wygrywa. Wszystko w 8 tur, co zajmuje ze 35 minut na 3 osoby, a w innym składzie, ten czas nie ma się też jak wydłużyć.

peloponnes-elementy

Gra szybka, ale nie przerywnik. Uważam ją, za pełnoprawny, poważny tytuł. Tytuł niedoceniony. Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi mi na myśl, to „7 Cudów”. Dla mnie te gry są do siebie podobne i Peloponnes nie jest słabsza, a za to mniej chaotyczna. Jest trochę myślenia, planowania, licytowania, emocji w oczekiwaniu na katastrofy, a wszystko w tak krótkim czasie. Tak szybko, że można w kolejnych partiach sprawdzać różne strategie. Bardziej w miasta, czy w tereny? Jak kombinować z tymi surowcami? Jest element losowy w postaci kolejności wychodzenia kafelków, ale raczej zawsze jest co kupić, nawet przy niesprzyjających warunkach. Bardzo spodobała mi się ta gra, a do tego polubiłem ją. Mała ilość elementów i krótki czas rozgrywki prowokuje do porównywania wyników, gdy się grało z przeliczaniem i intuicyjnie. Jak każdy pasjans, gra daje możliwość zagrania samodzielnie. Jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń. Elementy gry są trwałe i estetyczne. Grafiki oddają kamienny krajobraz Grecji. Ikonografia zrozumiała i intuicyjna. W błąd wprowadził nas tylko jeden kafelek budowli. Myśleliśmy, że daje wszystkie cztery surowce na rundę a daje jeden z nich. Wątpliwości budzi wielkość pudełka. Jest za duże, pewnie tak ze trzy razy. Sama gra nie zajmuje dużo miejsca i miała szansę być grą do zabrania wszędzie, zwłaszcza, że partia trwa krótko i można zagrać w wielu sytuacjach.

peloponnes-kasa

wcześniej zabrakło kasy- umieszczam zdjęcie , bo złote musiałem dorobić sam- były tylko srebrniki

Grę autorstwa Bernd’a Eisenstein’a wydało wydawnictwo Iron Games z Berlina. Gdy opatrzą się nam kafelki, można kupić rozszerzenia. Dobrym pomysłem jest to, które daje elementy dla następnego gracza. Możemy wtedy zagrać w 6, a nawet chyba i 7 osób, we właściwie nie zmieniającym się czasie rozgrywki. Zawsze około 40 min. Polecam wszystkim grającym rodzinom, ale też bardziej zaawansowanym graczom. Łatwa do wytłumaczenia spójna gra, w którą przyjemnie się gra, ale żeby wygrać, trzeba trochę pomyśleć. Gra dobra na koło planszówkowe i na lekcję w szkole. Taka, która jest bardzo dobra i często będzie wracać na stół.

Czarek

peloponnes-gra